Bartosz Danuta

Bartosz Danuta

Ada Jadwiga Matysiak: Pamięć sprawia, że człowiek wciąż żyje

Od wielu wieków kadzidło jest symbolem modlitwy i najczystszego uwielbienia Boga. Było też darem jaki złożono nowo narodzonemu Jezusowi. Sporządzano je z pachnącej żywicy, ziół, muszelek i balsamu oraz galbanum, który należy do najstarszych medykamentów, stosowanych już w starożytnym Egipcie. Do dziś kadzidło używane jest przez kapłanów do liturgii, w chwilach ważnych i wzniosłych.Tom wierszy Danuty Bartosz nieprzypadkowo nosi tytuł „Zapach kadzidła” poświęcony jest kapłanowi - misjonarzowi - św. pamięci Tadeuszowi Hajdukowi. „Wczoraj / latawieci stolik w ogrodzie / dzisiaj laska Pasterza” głosi utwór zamieszczonym na tle zdjęcia sześcioletniego o. Hajduka, by zaraz potem pokazać niezwykłą osobowość przyszłego Kapłana: „Gdy / na szkolnym boisku / kopałeś piłkę i chciałeś strzelić gola prosiłeś Boga / by Ci w tym pomógł”.

Powołanie

 

Niebu

i Ziemi

oddać siebie

tak

bardzo

że już niczym

więcej

nie zostać

i nie być

nigdzie

więcej

Tyle

i aż tyle

ciągle udźwignąć na nowo

Przed misjonarzem nieznana droga, zadania i problemy, z którymi każdego dnia musi się zmierzyć. A przecież zostawia najbliższych- rodzinę, przyjaciół. Nostalgia zagląda do jego serca.

 

***

 

Srebrnym sierpem księżyca

skoś trawę na łące

nie zniszcz życiodajnej rosy

rozpal ogień kartofliska na polu

zaproś przyjaciół jak kiedyś

popatrz na lot babiego lata

może ziemi podaruje welon

 

Danuta Bartosz przemierza drogę życiową ojca Hajduka wierszami, pomiędzy którymi są i te sprawiające wrażenie jakby Ojciec sam mówił. Pamiętam chwile / gdy w porannej mgle świtania / biegłem do kościoła w Klasztorze.../ Pogłaskałem bezdomnego psa / wydał mi się bardzo oswojony / Podobnie jak ja miał nadzieję.

 

Podróże istnienia

Czy można skarżyć się

na niestałość wiatru?

Staruszek Eol

na dalszą podróż

Odyseuszowi daje worek

z zamkniętymi wiatrami

Nie zasnąć

otworzyć worek

złapać pomyślny wiatr

we właściwym momencie

"Ręce kładę na wiatrach

jako harfy Eola strunach

i gra mi wiatr jak najboleśniej"*

*("Beniowski" - J. Słowacki)

 

Prymicje miały miejsce pamiętnego 29 czerwca1856 roku, na drugi dzień po tym jak o godz. 6. 30 uruchomiono główną syrenę w Zakładach im. Józefa Stalina Poznań (ZISPO ówczesna nazwa Zakładów Przemysłu Metalowego Hipolita Cegielskiego), znak do rozpoczęcia manifestacji oraz buntu robotników przeciwko władzy i warunkom życia. Młody kapłan „nie zawsze znajdzie oazę na pustyni”. Idąc w nieznane ma zawsze nadzieję.

 

Nieznane

Nadziejo

jestem piaskiem

gorącej pustyni

przygarnij ręką

ukryj w cieniu drzewa

w oazie

bijącego źródła

Pozwól

wspiąć się wysoko

zobaczyć

niewidoczne

 

Niezwykła to pamiątka ze zdjęciami rodziców z 1925 roku, którym dziękował „za światło w szczelinie i most nad urwiskiem// za uśmiech / który gasi smutek// za skrzydła opiekuńcze/ za wiarę..” Słowa te zmuszają czytelnika nie tylko do zastanowienia się nad tym, czy dostrzegł niezwykle kapłana, który skrywał się w ciszy i swej skromności, a jednocześnie był przewodnikiem i wzorem dla wielu z nas, ale skłaniają do refleksji nad samym sobą.

„RODZINA// Piękno/ cenniejsze/ od kwiatu liliowca” na zdjęciu z lipca 1932 roku dwuletni zaledwie przyszły Oblat, w towarzystwie czterech sióstr i kuzyna, jakby prosił:”Pozwól / wspiąć się wysoko/ zobaczyć/ niewidoczne” by po latach „złapać wiatr powołania”

***

 

Jest taki dom

w Mochach

cicha oaza

gość szczerze witany

przystań jaskółki

Na werandzie domu

młoda kobieta

piersią karmi córkę

śpiewa jej o tym

że życie to teatr

gra

przy otwartej

kurtynie

Są zdjęcia ilustrujące rodzinne uroczystości t.j. śluby i pierwsze komunie święte, a także bardzo ciekawe zdjęcia przedstawiające kościół w Kędzierzynie Koźlu - z jednej strony zdjęcie konstrukcji na początku budowy, a obok budynek kościoła oddany do użytku. Pod koniec to, które najbardziej utkwiło w pamięci - Ojciec Hajduk głosi ostatnie kazanie i wkrótce

„Nad tobą

Nogi Pana Boga

Tuż

tuż”

„Zapach kadzidła”jest podziękowaniem za posługę Kapłana Przyjaciela, który każdym gestem pokazywał, że Bóg jest Miłością. Całość jak klamra spinają zdjęcia: na pierwszej stronie zaproszenie na Prymicje i podziękowanie za okazanie dowodów życzliwości i złożone życzenia w dniu święceń kapłańskich, na ostatniej

Synaj

- schody kamienne:

 

Nas

odwrócone

plecami

kamienie

 

przemień

 

na

nowo

w ludzi

 

Autorce dziękuję za tom pełen czytelniczych poruszeń, w blasku których stajemy się bardziej wrażliwi na bliźnich. Przedstawiając spotkanie o. Hajduka i jego siostry z koleżanką z lat szkolnych, którą spotkali po 50 latach autorka pisze:

Po 50 latach podróż sentymentalna

Samotność

wrzyna się między palcami

laska i kule są wsparciem

patrzą na siebie z niedowierzaniem

jak zwinęło się życie

 

Kobieta nie płacze

ma pracą zgarbione plecy

niegłaskane włosy

zakrywa chusta

 

Na podwórzu

bezdomna ławka

na niej zawiązany tobołek

bezradności

poszukuje adresata

 

Na śmietniku istnienia

dzisiaj urodziny

Rapsodia spełnienia

nie do końca czysto zagrana

 

Wiara i miłość potrzebują siebie nawzajem tak, że jedna pozwala drugiej, by mogła się zrealizować. "Zapach kadzidła" - tom poetycko –biograficzny prowadzi czytelnika ku zadumie nad prioryretami życia i człowieczej tęsknoty do bezgranicznej wolności i autonomii.

***

Wieżo Babel

plącząc języki

podzieliłaś ludzi

na narody

Pan Bóg

stworzył ziemię

człowiek

sporządził mapę

Linia granicy

przeciągana siłą

Schody

do

wolności

wołają

o ratunek

 

 

Ada Jadwiga Matysiak

____________________________________________

ZAPACH KADZIDŁA -AUTOR: DANUTA BARTOSZ. ISBN- 978-83-931116-02. TWARDA OKŁADKA. STRON 107.WYDAWCA: DANUTA BARTOSZ

__________________________________________________

Danuta Bartosz, TYLKO SMUTEK JEST WIERNY, Tłumaczenie na język angielski: Agnieszka Mąkiniai, Redaktor techniczny: Małgorzata Jańczak, Korekta: Andrzej Sikorski, Zygmunt Dekiert, Projekt okładki i skład: Bronisław Olechowski, ISBN 978-83-61412-73-1, Związek Literatów Polskich Oddział w Poznaniu, Seria wydawnicza LIBRA nr 44, Poznań 2012.

Edyta Kulczak o książce Danuty Bartosz: Tylko smutek jest wierny:

 

Bez w ogrodzie nie zapomniał zakwitnąć…

Niewiele jest książek, które tak obnażają duszę człowieka, odkrywają przed odbiorcą prawdę niby już dotkniętą, skądś znaną, omówioną wiele razy, ale pogłębioną do tego stopnia autentyczności doznań, że da się ją wchłonąć jako własną i przeżyć po swojemu…

 

O książce Danuty Bartosz można powiedzieć, że potrafi wyzwolić w odbiorcy to, czym prawdziwa sztuka chlubi się od początku swojego istnienia, a co starożytni Grecy nazwali słowem katharsis – czyli w luźnym tłumaczeniu - kąpielą duchową, oczyszczeniem duszy, dotknięciem tego, co najważniejsze, co bliskie Boga, co pojawia się w tych momentach istnienia ludzkiego, kiedy człowiek staje najbliżej Niego, dotyka bezpośrednio prawdy, wchodzi do gmachu Mądrości, który zbudował On dla nas, a od którego skomplikowany labirynt korytarzy życia każe nam poruszać się w różnej odległości – raz zbliżać się, raz oddalać.

Na szarych, czarnych, szarych znowu kartkach pojawiają się słowa, zapisana tragedia życia, zamknięta w triadę napięcia emocjonalnego – od niepewności, lęku, zadziwienia  -  do paraliżującego strachu, przerażenia bliskością śmierci, zawieszenia w próżni – i znowu lęku, niepewności, smutku, rozczarowania, poszukiwania…

Wiersze są ascetyczne w formie, przemyślane. Słowa tkane chybotliwym kordonkiem konstrukcji dającej złudzenie kruchości i nietrwałości. Wiszą jak ciężkie kamienie – raz zwyczajne, proste, surowe i ostre, innym razem drogocenne. Wiszą na zbyt delikatnym łańcuszku myśli, pragnień, zwierzeń, wyobrażeń, który sprawia wrażenie, że może nie udźwignąć w którymś miejscu ciężaru, że w którymś miejscu przerwie się jak nić i rozsypie wszystko w chaosie egzystencjalnego zagubienia i bezradności. Dlatego prośba podmiotu lirycznego do instancji najwyższej o twardy sznurek, porządne spoiwo, „głębokie wkopanie”, by wiatr nie rozszarpał nagiego, nie odzianego w siłę świata wartości… A on przetrwa. Powiedzie ludzki los naturalnymi koleinami, mimo przeżytej tragedii…

Bez w ogrodzie wiosną nie zapomniał zakwitnąć…


Edyta Kulczak

________________________________________________________________

Marek Kośmider o książce Danuty Bartosz: Tylko smutek jest wierny:

POEZJA CZASU PRZYSZŁEGO


Już od najdawniejszych czasów dwa tematy są nieśmiertelne: Miłość i Śmierć. Nie tylko w literaturze: w malarstwie, w muzyce, rzeźbie.... A jeśli śmierć ukradnie nam kogoś bliskiego, bliźniego, to miłość żyje ponad śmierć do ukochanej osoby.. Taki elegijny charakter mają wiersze Danuty Bartosz w książce poetyckiej „Tylko smutek jest wierny.” Księga czasu teraźniejszego, ale ze względu na temat i wartości artystyczne posiada walory ponadczasowe i może być ważna dla czytelnika, czytacza, dla homo sapiens czasu przyszłego.
Już w dawnej literaturze pojawiły się zmetaforyzowane wiersze i teksty pisane jakby prozą, posiadające w sobie poprzez tytuł czy poprzez parabolę jakby dodatkową poetyckość: piętro znaczeń przenośnych. W rozpowszechnionej koncepcji (min, R. Jakobsona) występuje wypowiedź metonimiczna, na zasadach przyległości, określana jako prozatorska, realistyczna, oraz metaforyczna, wynikająca ze związków podobieństwa - to mowa i styl poetycki. Wiersze o charakterze realistycznym związane z konkretną osobą, z jej językiem, szczególnie dotyczą wspomnień, ale są także żywe, jakby aktualne erotyki do osoby, którą los przyskrzynił, Wiersze zmetaforyzowane, często paraboliczne stają się sumą, kwintesencją uczucia. Te dwa sposoby realistyczny i metaforyczny przeplatają się w tym utworze, sądzę, że będą również współistnieć w czasie przyszłym.
Książka składa się z trzech Rozdziałów, co jest bardziej typowe dla prozy. Możliwe, że w ten sposób autorka podkreśla rzeczywisty, realistyczny, przebieg fabuły, autentycznej wiernej miłości. Tytuły tych rozdziałów to: „ZMAGANIE Z LWEM”, „WYRWANE LOTKI PTAKA” i „PÓJŚĆ W NIEZNANE””. Dwa pierwsze tytuły o charakterze metaforycznym. Spostrzegam jednak kompozycję bliską malarskiego tryptyku:

PRAWE SKRZYDŁO

CENTRUM

LEWE SKRZYDŁO

TEMAT

Wierność miłości

Ból miłości

Dla miłości

TEKSTY REALIST.

10

10

11

Przykład

„Diagnoza”

„Niedomknięte drzwi”

„Iść dalej'”

TEKSTY METAFOR.

3

4

5

Przykład

„Zmaganie z lwem”

„Boże”

„Brzegiem wiary”

SŁOWA - KLUCZE

kwiat - 6

ptak -6, ból – 5,

Światło, czas-5: nowa - 4

W PRAWYM SKRZYDLE, czasem z fragmentami mowy potocznej, możemy widzieć scenki, obrazy, kadry o wierności miłości i słyszeć nagrania, jakby zatrzymanego utrwalonego uczucia::
„Zagraj / tylko dla mnie.”
„ Nutkę po nutce / zapisałam na pięciolinii / cierpieniem.”
„Wiosny / już nie będzie – mówisz”.
„ Słuchamy / nowin ze świata”.
„Wiem w jakim kolorze koszuli / jest ci do twarzy”.
„ i ciche przepraszam / pamiętam”.
„Gdziekolwiek jesteś / cokolwiek robisz / o czym myślisz / Jestem”.
„ Na pensję nie narzekam / płacisz wiernością”.
„Chwytam / twoje dłonie”.
„Śniłem / że wyzdrowiałem”.
„ Proszę / zatańcz dla mnie”.
Przykładowe fragmenty o charakterze metonimicznym wydają się być z teraz, a nie ze wspomnień, są żywe, autentyczne. „Diagnoza”, „Tęsknota barwy nieba”, ***Zagraj – to erotyki, wyznania podmiotu lirycznego, który kocha, dla którego bliska osoba żyje ponad wieczne odejście.
Trzy wiersze o charakterze metaforycznym, stanowią jakby kontrapunkty, Upoetyczniają teksty realistyczne. Po wierszu ***Zagraj”, przed „Zraniona milczeniem” znajduje się paraboliczna „Loteria”, czyli gra w życie (minimum słów - maksimum znaczeń), w której „Wieczność / odcina / kupony.” Wieczność, to może Bóg, raczej Śmierć, bo odcina (uosobienie). Kupony mogą być loteryjne, od biletów, czy też kupony materiału (materii), czy też kolejne odcinki życia. Ta wieloznaczność rozszerza pola znaczeniowe, dodaje tragiczności.. Trzy pytania prozaiczne o znaczeniu egzystencjalnym: „Ile ich zostało? / ile jeszcze? / ile?” Do pierwszego słowa „Wieczność” dopowiada: „ Spija / ostatnią kroplę nadziei”. Nie tylko morduje, ale jest wampirem. Puenta „Nie pytając” podkreśla nieuchronność, tragizm trudu istnienia.

Następny tekst metaforyczny, to tytułowy w rozdziale I, czy też w PRAWEJ STRONIE TRYPTYKU:: „ZMAGANIE Z LWEM”. To również parabola, zmaganie z krwiożerczą siłą, z okrucieństwem, z dzikością, z trwogą : z chorobą.. Jest też „Lęk / Strach przed Strachem”. Ciekawa personifikacja : „Noce zmęczone / niepewnością brzasku. W puencie: 'Wilk ucieka od orła / dotykając / mgły odejścia” można domyśleć się morału (alegorii) : groźne zwierzęta odchodzą w swoje miejsca, aby ostatecznie odejść w mgłę, czyli w nicość.. Przed tym tekstem jest realistyczna puenta: „ Jeszcze / raz // popatrzeć / na siebie / w zauroczeniu.” A po słowach „mgły odejścia” następuje utwór „Sen” z wyznaniem: „śniłem, że wyzdrowiałem.”. Widać wyraźnie misterną kompozycję, gdzie trwoga (lew) pożera „ głos / niesiony echem / tamtego wyznania”, miłości i marzenia wyzdrowienia. Mogą być różne interpretacje, ale zagrożenie niestety tryumfuje.. Następny tekst o charakterze metafory, bez tytułu, zaczynający się od uosobienia: „Poplątane / zapomniane ścieżki / niosą wszystko / co dało życie”. Pod „wszystko” odbiorca może dodać, co dla niego najważniejsze. Podmiot liryczny ukazuje kadr pamięci i wyobraźni dla czytelnika.. Po marzeniach młodości stwierdza: „Plamy zapomnienia / odeszły w zaświaty.”, czyli wraz z odejściem człowieka odchodzi też zapomnienie, choćby o marzeniach.. Sugeruje, że zostaje symboliczne „nagie drzewo / bez jednej / zielonej nadziei.” Czyżby alegoria starości?.. Może to być tytułowy „smutek”, który według poetki ma być „wierny”.. Przed tym wierszem: „ W szkole samotności / uczennica (…) Wklejona do albumu / smutkiem” Widać z powyższych przykładów, iż należy czytać i interpretować nie tylko przez „treści” danych utworów, ale także w kontekście sąsiednich tekstów, by odkrywać dodatkowe związki, dodatkowe pola znaczeniowe tworzące piętro znaczeń przenośnych dotyczących przemijania.
W tej części słowo-klucz to kwiat, trzykrotnie określony gatunkiem. W wierszu „Zraniona milczeniem: „Róże zakwitły tego roku / jak nigdy przedtem” // Na pożegnanie”. „W wazonie wypełnionym tęsknotą / zwiędły kwiaty.” Natura jak widać sygnalizuje Śmierć. Za życia ukochanego partnera w wierszu „Nasza enklawa”: „Pyszniące się bzy”.. W wierszu : „Papierowy kwiat nie pachnie” bohaterka pamięta: „Białą / orchideę / w twojej dłoni / i ciche przepraszam”. Także w puencie” „ Kwiat i oczy / nie kłamią” : kwiat jest pamięcią , symbolem wierności..
Konkludując, wyobrażam sobie, że na SKRZYDLE PRAWYM, jak w utworze „ Ślad przemijania” zamykającym tą część, mogły by być namalowane atrybuty Pamięci: drzewo, w które uderzył wiatr „krusząc pień życia”, a na stoliczku dogasający płomień świecy i „'pierścionek / darowany młodzieńczym zauroczeniem” z rubinem.:

W CENTRUM TRYPTYKU o metaforycznym tytule: „WYRWANE LOTKI PTAKA” czternaście wierszy drukowanych białymi literami na czarnym tle w żałobie kiru, odwrotnie niż na klepsydrach, poświęcone jest wieczystej pamięci. Wyrażają ból i rozpacz, obraz męki ludzkiej w metonimicznym, realistycznym stylu:
„Dlaczego Ty” {pośrednia aluzja do ewangelicznego : „Ojcze, jeśli chcesz,
zabierz ode Mnie ten kielich!” Ł.22,42)
„ Miłość pustką pisana.” (tytuł)
„ miłość w cierpieniu jest silna / zaprzyjaźni się z pustką.”
„ Życie // Bańka mydlana.”
„ Odchodzisz / Nie chcę wiedzieć / dokąd.”
„ Usłysz / mnie / raz jeszcze / Wróć.”
„ Jesteś tam, dokąd sięga lęk” (tytuł) .
„Nie jestem sobą / /w Tobie zapłakana.”
„Wiem / nikt stamtąd / nie wraca.”
„ Będę z Tobą / bądź ze mną.”
W tekście metaforycznym „Krawędź ściany wodospadu” podobnie jak w skrzydle prawym trwoga (lew) : „śmierć / życie / szarpie i pożera” Cóż po tym? Nihilistyczna postawa: „Nic nie zostaje / w przenikaniu światów / Sztuka walki / z grawitacją istnienia.” Wydaje się (że może duch zmarłego) „Pragniesz / jak / ptak z wodą / unieść się / ponad / szczeliny / bolesnych pęknięć, Ale czy tytułowa „krawędź” na to przyzwoli? . W poprzednim wierszu znamienne są słowa: „Biała Pani już nie wypuści! / Bezradne łzy Bóg wynagrodzi,” a w tekście „Wist złudzenia”:„Śmierć w szczelinie pamięci / kołacze zdziwieniem / asa kier”. Następuje przepływ fabularny (dotyczący zgonu) i sensów przenośnych.. Kolejny „Poza pulsem czasu” (kandydat na metaforyczny tytuł książki), szuka drogi, gdy „Zegar / zatrzymał czas”.' (Kim może być zegar?). Pojawia się piękny i mądry oksymoron: „Cisza spada kamieniem”. Żona liczy „nieruchome sekundy” tęsknoty: „Za Tobą / Za Tobą.” Jednakże wahadło nie działa.. Staje czas, frazeologicznie, jakby się życie zawaliło. Cóż zostaje? Trzeba żyć według wspomnianego tytułu. W następnym utworze zwraca się do ptaka (kim może być?): „Czas sfrunąć w dolinę / /nadziei // Tam / nie sięga już Ziemia”. W poprzednim realistycznym wierszu: „Stoję / bezradna // W dłoniach / zgaszone pragnienia”.( Pod krzyżem na Golgocie stały stały bezradne postacie.. Kolejny utwór o charakterze przenośnym ma prozaiczny tytuł: „Tylko smutek jest wierny”. O smutku dowiadujemy się w przyrównaniu do potoku płytkiego, głębokiego lub rozlanego.. Gorycz smutku jest wierna „do dna.” W puencie; „Cień drzewa / ucieka / przed tamtym światłem” możemy się domyślać, że „tamto” „ogień” z poprzedniego wiersza., który '” nie mówi dosyć”. Ale skąd po dotyku dłoni: „Ciepło / Spojrzenia”? . Brak ukochanego życiowego partnera, bowiem „echo nocy / zimną ciemnością .odpowiada.”. Drzewo pojawia się po raz kolejny. Staje się symbolicznym sygnałem znaczeniowym
Główne słowa-klucze to ptak i ból, antagonistyczne w znaczeniach, W tytułowym utworze CENTRUM : „Wyrwane lotki ptaka”, widać, ze nie może się wznosić Dotyczy to obojga małżonków. Ale ona, gdy wyleciał z gniazda „Otuliła go „jak dziecko.” Czyżby symbolicznym ptakiem był. mąż? Pragnie się unieść „ponad szczeliny”. W „Ptaku” siedzi na gałęzi drzewa, patrzy „jak odpłynęły / niedokończone sny.”. Ależ też ukochany Janusz jest „tam dokąd sięga lęk”, gdzie zamilkły ptaki (rzeczywiste). I jest „Pustka”. Prawdziwe „Ptaki przestały budzić”.. Ptak, tu: antropomorfizacja i gatunek fauny. Co do bólu to wszedł z zewnątrz przez niedomknięte drzwi... „Pali jak ogień.” „Wciąż boli / sen / okaleczony tęsknotą. // Dla bólu / nie istnieje /czas.” Bezradność nie krzyczy / boli arytmią”.Ból jest fizyczny i metafizyczny.
Moja wyobraźnia podsuwa mi obrazy do CENTRUM”. W modlitwie „Boże” stwierdza: „Do koszyka łask / dodałeś cierpienie”.Według wyznania (porównanie) „Jak Szymon / niosłam krzyż Janusza”. Po prawej widzę, że wyciera leżącemu „jego / udręczoną twarz”. Po lewej dłoń niosąca krzyżyk. Wzruszająca i metafizyczna (odniesienie kulturowe) scena. W środkowej części tryptyku, zaimek osobowy pisany dużą literą , przez szacunek i hołd dla bliskiej wiernej Osoby.

W SKRZYDLE LEWYM TRYPTKU pod tytułem: „PÓJŚĆ W NIEZNANE” widoczne są dwa sposoby narracji o charakterze metonimicznym. W pierwszym podmiot liryczny wspomina swego bohatera męża, bywa jeszcze w traumie po jego odejściu:
„W albumie wspomnień / kolejne lata.”
„' Powraca nostalgia obrączki.”
„ Sen okaleczony tęsknotą / wciąż boli.”
„a ja nieruchoma zabita twoim milczeniem.”
„ życie bez ciebie / nie ma kolorów”.
„Na przekór okaleczonym snom / upomnij się o mnie Zaklinaczu.”
„ Zaszło słońce / Płaczę // Nie ma twojego światła.”
„Miłości dotykiem / raz jeszcze podaruj światło / i ciszę.”
„ Nasz wspólny świat / i każde jego źdźbło/ po półwieczu /
rozbiło się jak szkło.”
'' samotność // weszła nagle / Podstępnie // Nie znałam \
jej imienia / do chwili/ twego / Żegnaj.”
W drugiej postaci podmiotu litycznego powoli następuje przemiana. Zgodnie z tytułem SKRYDŁA próbuje „Pójść w nieznane:”:
„Czas (…) pójść w nieznane // przejściem / do / nowego życia”
„odzyskać / wolną myśl.”
„Biegnę osaczona / nieznaną przestrzenią / może / urodzi się Światło.”
„ Zaczynam od nowa // Liczę ziemię / pod naszymi stopami”
„Samotność / bez wsparcia nie wstanie.”
„Uparcie powtarzam / nową partyturę.”
„opuścić przystań stagnacji.”
„odkrywać / co jeszcze nie odkryto.”
„ Zadziwiać / czym jeszcze nie zdumiano / „Zapamiętać
czego nie było”.
„ Sprawdzić / dlaczego bez ciebie świat / nie jest muzyką.”
W niektórych tekstach przewijają się oba światy , np. 'Tęsknota”, Mój teatr.” Ale w przedostatnim wierszu „Iść dalej”, postulatywnym, ukazuje swój przyszły program w czterech ostatnich cytatach. Postanowienie „Iść dalej” zaprzecza tytułowemu „Tylko smutek jest wierny”. Dla mnie osobiście smutek , mimo wielu nieszczęść nie jest wierny. I rzadko mnie dotyczy. Ale wróćmy do tematu. Nie miejsce, by udowodnić, iż w tekstach realistycznych, szczególnie w tym skrzydle, pojawiają się środki stylistyczne i znaczenia przenośne, upoetyczniając realia..
Widoczna przemiana nie od razu ukazuje się w tekstach o charakterze, stylu metaforycznym. W pięknym i mądrym „Światło morskiej latarni” pyta samą siebie: „czy zdołam / pocerować rany / kruchego czasu.” Zdaje się wątpić, .bowiem „ fale nadziei / Przypływy / Odpływy”. Puenta zawiera wątpliwość ogólną i osobistą, przenośną: „Na nic światło / morskiej latarni / gdy statek / zatonął”. Pośrednia aluzja literacka do 'Latarnika” Sienkiewicza,, gdzie statek zatonął, gdy nie było światła.” W tytule „Tam nie sięga ziemia”. słowo ziemia jest z małej litery” W „Ptaku” w CENTRUM „ Czas sfrunąć w dolinę / nadziei // Tam / nie sięga już Ziemia.” Zaimek „tam'' wydaje się określać przysłowiowe „życie po śmierci”. W wierszu w skrzydle lewym: ukazuje wielkość i znaczenie Myśli, która „światła lotem / dotyka pragnienia.' Wierzy w nią, a jednocześnie jest sceptyczna : „Nie ma większej siły / nad myśl / chociaż / najłatwiej/ zgubić się / podążając jaj tropem.” Poprzednio stwierdza jednak: „ W rozmowie / z ziarnkiem piasku na plaży / nie odkryty świat”. Będzie jednak do niego podążać nie przez rozpacz, ale przez rozum. W zakończeni wiersza „Cienie wieku” jeszcze wątpi. Idzie w tym kierunku pytając w wierszu bez tytułu „ „Jak / naprawić skrzydło/ złamanego ducha / przywrócić siłę / mędrcowi mądrość/ i wiedzę rozumnym / odsłonić” Dalej stwierdza : „Stawiam niepewny krok / szukając wybawienia. W zakończeniu zwraca się modlitewnie: „Oceanie losu / nie zalej ostatniej wyspy/ wiary przetrwania”. Czyżby to zwrot do Stwórcy? W ostatnim wierszu „Brzegiem wiary” wyznaje credo: „Wiaro / jesteś /jak krzyż / wbity w ziemię / by się nie zachwiał.” Dodaje z serca: „ Potrzebuję / Cię / głęboko wkopanej / aby / nie przechyliła jej / chmura zwątpienia / niesiona / wiatrem.” Chmura zwątpienia ukazuje bezgraniczną rozpacz. Mogą być różne indywidualne osobiste przyczyny. Dzięki wierze, jak się domyślamy pragnie realizować postulaty i program „Iść dalej.” Proponuje jego realizację poprzez wiarę każdemu człowiekowi po przejściach.
Jeśli chodzi o słowa-klucze to podawałem w przykładach. Wiadomo, idzie „nowe”. O czasie wiemy, że „nie cofa zegarów / nie wraca // strąca liście z laurowych wieńców // Przecina / pępowiny życia” i że „złudzenia / zatrzymując czas / otwierają / przestrzeń nieokreśloną” i „czas / zatopić się w zapachu wiosny”. Twórczo wierzy, że kiedy biegnie „osaczona / nieznaną przestrzenią / może / urodzi się Światło”. . Mamy też światło morskiej latarni, a ''oczy / przymknięte zaćmą / światła nie widzą” Kolejny przykład '. gnomy.. Największy dramat autorki: „Nie ma twojego Światła,” czyli nie ma życiowego partnera. Należy dodać, że słowa-klucze, także nie wymienione, z poszczególnych części tryptyku są sygnałami znaczeniowymi w całej książce. Tworzą poetyckość utworu, a także mają walor ponadczasowości.. Świadome powtórki, jak w części I „śmiech / schował się w kącie” a w III: „radość schowała się w kącie”, to nie tylko paralelizm kompozycyjny, także dodatkowe sygnały znaczeń przenośnych..W tytule „Co zwiędło: bzy,słowa, czy moja twarz” odwołuje się do słów z I części. 'Należy więc wracać do poprzednich wierszy, by odczytywać wciąż inne pola znaczeniowe. Widać, iżby książka specjalnie napisana dla czytelników także czasu przyszłego.
Ale wróćmy, do proponowanego obrazu SKRZYDŁA LEWEGO... Moja wyobraźnia wskazuje, iż na tle haseł programowej przemiany widać białogłowę przy komputerze. Prawdopodobnie pisze nową księgę poezji pt. „ BRZEGIEM WIARY” o wierze i nadziei w Miłość.
Wspaniała kompozycja, szczerość i prawda przeżyć i myśli, wieloznaczność, odwołania do tradycji i kultury, aluzje literackie i muzyczne, możliwość twórczego odbioru przy odrobinie analizy to walory także dla czasu przyszłego.

Alfabetycznie wymieniam utwory, które uważam za ponadczasowe: „Boże”, „Brzegiem wiary”, „Iść dalej”, *** Jak / naprawić skrzydło”, „Loteria”, „Poza pulsem czasu”, „Światło morskiej latarni”, „Tęsknota barwy nieba” oraz „Zmaganie z lwem”.

Podziwiałem wydanie, papier, okładkę, wzorowe tłumaczenie na angielski. Szczególnie zachwyciła mnie płyta., wykonana dla czasu także przyszłego: sztuka poetycka na głosy. Psychologiczny portret, dramat zranionej przez Los kobiety, świetnie oprawiony w pauzy, muzykę Chopina, w sygnał karetki, stąpanie deszczu, echolokacyjne dźwięki.. Wspaniałe obrazy komputerowe, w których szczególnie odczuwałem kosmos tunelu i słońca. Zawsze można odbierać intencjonalnie i twórczo, za każdym razem inaczej...
Za sztukę dążącą do doskonałości, za POEZJĘ w jej Ludzkim i artystycznym wymiarze: serdecznie dziękuję. 

/-/ Marek Kośmider 
________________________________________________________________

Danuta Bartosz, TYLKO SMUTEK JEST WIERNY, Tłumaczenie na język macedoński: Zvonko Dimoski, Redaktor techniczny: Dariusz Tomasz Lebioda, Korekta: Andrzej Sikorski, Zygmunt Dekiert, Projekt okładki i skład: Tomasz Lebioda/www.tlebioda.eu, ISBN 978-83-61412-77-9, Związek Literatów Polskich Oddział w Poznaniu, Seria wydawnicza LIBRA nr 45, Poznań 2012.

 

Dariusz Lebioda:

Posłowie do książki "Tylko smutek jest wierny" - wersja polsko - macedońska

WIERNOŚĆ I PAMIĘĆ


2012/08/24 @ 18:34 (Poezja)

Śmierć najbliższej osoby, z którą przeżyło się wiele lat, jest jednym z najboleśniejszych ludzkich doświadczeń egzystencjalnych. Bólu po takiej stracie nic nie potrafi złagodzić, nawet przeświadczenie, że natura istnienia w kosmosie ma wymiar eschatologiczny. Każda struktura, zakorzeniona w czasie i doświadczająca nieustannej zmienności perspektyw, zmierza do rozpadu, do ostatecznego rozwiązania elementów. W takiej perspektywie nasze istnienie jest ledwie chwilową próbą przeciwstawienia się entropii, jakby spowalnianiem wskazówek zegara, których zatrzymać nie można. Z perspektywy następnych lat, spędzanych w samotności i w aurze powrotów do tego, co było i co nigdy nie wróci, pamięć staje się rodzajem sanktuarium, w którym stale płonie ogień miłości czystej i najprawdziwszej. Śmierć niweluje chwilowe trudności, kłopoty dni i nocy, pojawiające się niegdyś przeszkody, a w zamian stymuluje przekonanie o jednorodnym kształcie zamkniętego związku, tworzy etos szczęścia, które zamknęło się w chwili ostatecznej. Każdy powrót do pierwiastkowych zdarzeń, każde sięgnięcie po fotografię czy przedmiot należący do zmarłej osoby, będzie wyciskać łzy w oczach i ukazywać głębię ludzkiej tragedii, nieuchronności tego, co nadejść musi w każdej biografii. Ludzie często zapominają o temporalnym wymiarze zawiązujących się uczuć, składanych obietnic i przysiąg, albo odsuwają od siebie myśl o końcu szczęśliwych dni. To rodzaj strategii życiowej, która każe skupiać się na poszczególnych zdarzeniach teraźniejszości, na załatwianiu spraw doraźnych i na radości z chwil wyjątkowych. Śmierć przychodzi zawsze nie w porę i nie zna litości, staje się elementem życia, które miało swoją historię, toczyło się w określonej chwili kosmicznej i zamknęło się, tak jak dopełniają się obroty ciał niebieskich. W takiej chwili wyraźnie widać, że ze świata ziemskiego niczego nie weźmiemy, oprócz dobrych uczynków i chwil tak samo ulotnych jak lekki puch pojawiający się na ostach.

Danuta Bartosz wypełniła obietnicę daną mężowi i książkę o doświadczeniu jego śmierci wydała dopiero po sześciu latach od momentu odejścia. Każdy nowy wiersz rodził się w bólu i przeświadczeniu, że jest sięganiem do tego, czego nie da się wyrazić słowami, do chwil pierwiastkowych i tak sensualnie nasączonych uczuciami, że wspominanie ich odbierało oddech. Ale przecież zadaniem poety jest próba zmagania się z oporem materii językowej i nieustanne dążenie do doskonałości nowych strof, do elementarnego piękna wersów i mimetycznej siły metafor. Dla prawdziwej poetki tylko smutek jest wierny, bo utwierdzony został u końca życia kochanej osoby i stał się cząstką tego, co zostało i ma jeszcze nadejść. Szczególnie silny bywa, gdy ta, która została po stronie życia, egzystuje w przestrzeni, której sens wyznaczała autentyczna wspólnota. Wtedy każdy kwiat rozkwitający w ogrodzie, wtedy krzewy bzu i przylatujące do nich ptaki są przypomnieniem tamtych chwil. Ogród, który był dla nich oazą, stał się miejscem pamięci, w którym wszystko przypomina o nieuchronności, wszystko zyskuje wymiar symboliczny i eternalny. Szczególnie następstwo pór roku obwieszcza każdorazowo, że ten, który odszedł wiedział, że następnej wiosny nie będzie. Rośliny uczą nas pokory i ukazują tajemny kod, któremu także podlegamy, ale – nie chcąc żyć w oparach śmierci – odsuwamy go na jakiś bliżej nieokreślony, daleki okres. One budzą się do życia wraz z nadejściem cieplejszych dni, rozkwitają i cieszą nas swoim pięknem, a potem z pokorą i zgodą na ostateczność, więdną, gubią barwy, przygotowują miejsce dla nowego życia – jakby mówiąc: tak właśnie postępuj… tak nas naśladuj…

Jakże wyraźny w trenach Danuty Bartosz jest kosmiczny wymiar ludzkiej egzystencji, jakże wiele w nich określeń, które ukazują ogromną wiedzę autorki na temat procesów przebiegających w naturze i we wszechświecie. Przecież wszystko wpisuje się w ciąg nieuchronnych metamorfoz, wszystko zmierza od narodzin do śmierci, a przy tym – wszystko otwiera i zamyka się w jednej eschatologicznej chwili. Budując ludzkie enklawy, tworząc ogrody i pulsujące ciepłem domy, jesteśmy zapowiedzią odejścia, mamy ściśle określoną liczbę dni i lat do przeżycia, ciąg zadań do wypełnienia. Od nas zatem zależy jak będziemy kształtować jednostkowe biografie, czego dokonamy i ile jaskrawych chwil uda nam się nanizać na nić ludzkich związków i wspólnych doświadczeń. Bliskość drugiej osoby da nam ukojenie, ale też budzić będzie lęk przed zgaszonymi pragnieniami, przed tym co zawsze nadchodzi i przed czym nie można uciec, nie można nigdzie się schronić. Jakże silne są uczucia poetki i jak wspaniale dopełniają to, co zdarzyło się w jej życiu z ukochanym mężem, jaki głęboki kontekst kosmogoniczny wnoszą do ich świata. Trudno pogodzić się z odejściem bliskiej osoby, ale jeszcze trudniej napisać o tym cykl prawdziwych liryków, pulsujących bólem i zarazem afirmujących egzystencję. Tutaj mamy do czynienia z takim osiągnięciem artystycznym, choć autorka wskazuje, że ma poczucie naruszenia obszarów, które najgłębiej tkwią w jej sercu i wolałaby, by książka nie powstała. Czytelnik, wchodząc do tego rozedrganego świata, tak bezlitośnie nacechowanego śmiercią i rozpadem, wyniesie jednak przekonanie, że miłość nie ustaje i jest jakiś wyższy sens w tym, czego doświadczamy. Uwierzy, że można pokonać ból i wznieść się na wyżyny ducha, gdzie czas już nie płynie, ptaki przylatują stale do krzaków bzu, a wiosna trwa bez końca… bez końca…

 

/-/ Dariusz Lebioda

___________
Danuta Bartosz, Tylko smutek jest wierny /Само тагата е верна, Związek Literatów Polskich, Poznań 2012, s. 108

Książka ta ukazała się po polsku i po macedońsku, niżej zamieszczam tekst  Posłowia Dariusza Lebiody w języku Aleksandra Wielkiego, w przekładzie Zvonko Dimoskiego

Смртта на најблиското лице, со кое се преживеало долги години е едно од најболните човечки егзистенцијални искуства. Болката, после такво искуство не може да ја ублажи ниту знаењето дека постоењето во природата има есхатолошки размер. Секоја структура, закоренета во времето, постојано ја искусува променливоста на перспективите и се движи кон распаѓање, до конечно разврзување на елементите. Во една таква перспектива нашето постоење е само моментна проба на спротивставување на ентропијата, нешто како успорување на сказалките на часовникот, којшто не може да се запре. Од перспектива на следните години поминати во самотија и во аура на враќања кон тоа што било и што нема никогаш да се врати, сеќавањето се претвора во еден вид на санктуариум во кој постојано гори пламенот на чистата и највистинската Љубов. Смртта ги нивелира моменталните потешкотии, проблемите со денот и ноќта, пречките кои понекогаш се појавуваат, а во замена го стимулира убедувањето за еднолитата форма на затворената врска, создава етос на среќа, која се затвора во последниот момент. Секое враќање до првите случувања, секое посегнување по фотографија или предмет којшто припаѓа на мртво лице, ќе изнудува солзи во очите и ќе ја прикажува длабичината на човечката трагедија и неможноста да се заштити тоа, што мора да настапи во секоја биографија. Луѓето често забораваат за темпоралниот аспект на врзувачките чувства, дадените ветувања и сакраменти или ја отфрлаат од себеси мислата за крајот на среќните дни. Тое е вид на животна стратегија, која вели да се концентрира на избрани моменти во сегашноста, на средување на важни работи и на радоста во исклучителните моменти. Смртта секогаш доаѓа кога не и е времето и нема милостина, станува елемент од животот кој имал своја историја, течел во одреден космичен момент и завршил така, како што се надополнуваат кружењата на небеските тела. Во таков момент јасно се гледа дека од земскиот живот ништо не можеме да земиме, освен добрите дела и миговите, кои се летливи исто како и лесната прашина која се појавува на трновите.

Данута Бартош го исполнила ветувањето дадено на својот сопруг и книгата за искусувањето на неговата смрт ја издала шест години после неговото заминување. Секој нов стих се раѓал во болка и убедување дека е посегање по нешто што не може да опише со зборови, по првите мигови толку многу натопени со чувства, а нивното спомнување го одзема воздухот. Но, нели задача на поетот е соочување со отпорноста на јазичниот материјал и непрестан стремеж за совршенство на новите строфи, за првичната убавина на стихот и миметичката сила на метафорите. За вистинската поетеса само тагата е верна, зашто потврдена останала при залезот на животот на саканото лице и станала дел од тоа што останало и уште треба да дојде. Посебно силна бидува кога таа, која останала по страната на животот, егзистира во простор, чија смисла ја означува автентичната заедница. Тогаш секој цвет кој цвета во градина, тогаш секоја гранка од јоргованот и птиците кои долетуваат на нив се присеќавање на тие мигови. Градината која за нив била оаза, станала место на сеќавање во кое сé присетува на незаштитеноста, сé добива симболичка и етернална димензија. Посебно редењето на годишните времиња, секој пат, објавува дека тој кој заминал, знаел дека следната пролет нема да дојде. Растенијата нé учат покорност и го покажуваат тајниот код, кому исто така сме му посветени, но – не сакаат да живеат во маглината на смртта – го преместуваме за некое блиско неопределено, далечно време. Тие се будат во живот со надоаѓањето на потоплите денови, расцветуваат и не радуваат со својата убавина, а потоа покорно и согласни венеаат, губат боја, подготвуваат место за нов живот – како да велат: токму вака постапувај…прави како нас. ..

Колку јасна во трените на Данута Бартош е космичката димензија на чочечкото опстојување, колку многу за него изрази кои го покажуваат огромното знаење на авторката за процесите кои се точат во природата и космосот. Нели сé се впишува во текот од незштитени метафори, сé се движи од раѓање кон смрт, а при тоа – сé се отвора и затвора во еден есхатолошки миг. Градејќи човечки енклави, создвајќи градини и домови кои пулсираат со топлина, стануваме наговест за заминувањето, имаме точно определен број на дни и години за преживување, листа на задачи за реализирање. Значи само од нас зависи на кој начин ќе ги формираме поединечните биографии, што ќе реализираме и колку светли мигови ќе успееме да нанижеме на конецот од човечки врски и заеднички искуства. Близината на друго лице ни дава смирување, но исто така буди страв од згаснати мечтаења, пред тоа што секогаш доаѓа и пред тоа од што не може да се побегне, не може никаде да се сокрие. Колку силни мора да се чувствата на поетесата и колку совршено ги надополнуваат случките во нејзиниот живот со саканиот сопруг, колку длабок космогониски контекст внесуваат во нивниот свет. Тешко е да се помири со заминувањето на саканото лице, но уште потешко е да се напише циклус вистинска лирика, која пулсира со болка и истовремено ја промовира егзистенцијата. Тука имаме случај на големо авторско остварување, иако авторката акцентира дека има чувство на нарушување на полињата, кои седат најдлабоко во нејзиното срце и би сакала оваа збирка да не настанела. Читателот, влегувајќи во овој растреперен свет, толку многу окарактизиран со смрт и распад, ќе изнесе сепак убедување дека љубовта не престанува и дека има повисока смисла во тоа што искусуваме. Ќе поверуваме дека болката може да се победи и дека можно е искачување на духовни рамништа каде времето повеќе не течи, птиците прилетуваат постојано на гранките од јоргованот, а пролетта крај нема….крај нема…

tłumaczył: Zvonko Dimoski

 

___________________________________________________________________

 

Paweł Kuszczyński o książce Danuty Bartosz: Tylko smutek jest wierny:

LIRYKA PAMIĘCI

 

 

Trwające przeszło sześć lat zmaganie Danuty Bartosz z cierpieniem, bólem i tęsknotą za zmarłym mężem Januszem zaowocowało tomem wierszy „Tylko smutek jest wierny”. Wiersze pomieszczone w tej książce syci pamięć, która trwa nieprzerwanie po odejściu najbliższej osoby do „drugiego” świata. Obecnej przez półwiecze: od bardzo wczesnej młodości autorki (siedemnastoletniej panienki) do dojrzałego wieku (sześćdziesięciu siedmiu lat). Obecnej w każdej chwili, godzinie, codziennie i w święto. To właśnie pamięć jest wierna. Jej przestrzeń oraz intensywność są ogromne, tak wielkie, że próbują, a nawet niejednokrotnie potrafią, wypełnić pustkę po stracie najbardziej bolesnej. Tutaj pamięć jest miłością, która nie godzi się na jej kres.
Są to wiersze o wyjątkowej bliskości dwojga ludzi: Wiesz najlepiej / w jakiej tonacji bije moje serce. Człowiek przez całe swoje życie stara się oswoić czas, tę rzeczywistość, w której ramach wypełnia się „program” człowieczy: już od momentu urodzenia zbliżamy się do śmierci, gdy Zgasło światło / Książki nie przeczytane / Milczące pąki kwiatów. Tadeusz Kantor zauważył: „przez śmierć lepiej rozumiem życie”. Pozostaje ten odwieczny dylemat: Jeżeli śmierć nie jest częścią istnienia człowieka, to zatem czym ona naprawdę jest? Chrześcijanie znają odpowiedź. Ale jak „dla siebie” zatrzymać tutaj, na ziemi, człowieka po śmierci? Pisarz, poeta znajduje receptę. Jest nią słowo. Żelazo, a nawet stal rdzewieje, drewno staje się próchnem, kamień kruszy się. Ratunek przynoszą słowa. Są jednak warunki: muszą być dobrze i mądrze napisane, a co jeszcze ważniejsze: czytane. By stały się wieczne.
Z pomocą przychodzi obraz: Róże zakwitły tego roku / jak nigdy przedtem. Pisanie tych wierszy przynosi stan, kiedy zatrzymuje się czas. Czas przestaje istnieć, nie ma wpływu na autorkę, która zdaje się być wyłączona spod jego władzy. Przebywa w świecie stworzonym przez siebie. Tak postrzegają rzeczywistość zakochani, niezależnie od ich wieku.
W pamięci przenikają się czasy: miłość w objęciach teraźniejszości: Podaję kawę / czytasz gazetę (jakże normalne zajęcie męża…) / Słuchamy nowin ze świata / Złagodniały twoim głosem. Troska jest ponadczasowa, portret zmarłego męża jest ciągle żywy: Wiem skąd łza w oku / Uśmiech na twarzy…/ Wiem w jakim kolorze koszuli / jest ci do twarzy / który krawat wybierzesz./ Słucham / ciszy ścian / Twój głos  niesiony echem / tamtego wyznania.
Danuta Bartosz zapytuje metaforycznie: Co dalej?, gdy: noce zmęczone / niepewnością brzasku… / Dla bólu / nie istnieje / czas. Chwilową ulgę przynosi oniryczna nadzieja: Wstyd / przyznać się / śniłem / że wyzdrowiałem. Dzieciństwo i młodość kołyszą dusze obojga, którzy nie przestają rozmawiać z sobą: Wracają marzenia młodości / w mgle / nad łąkami.
Autorka wyobraźnią próbuje nazwać miejsce, do którego odszedł ukochany: Jesteś tam, dokąd sięga lęk / Ścięte / powalone drzewo / już nie osłania / cieniem. Tęsknota nie przynosi oczekiwanego zwieńczenia: …tęsknię / Za Tobą / Za Tobą / Jednostajność nieruchomego wahadła… Wiem / nikt stamtąd nie wraca… Echo nocy / zimną ciemnością odpowiada… Nie jestem sobą / w Tobie zapłakana. A jednak znaleźć można nadzieję: Przecierpieć ból / zobaczyć jak kwitnie bez w ogrodzie.
Na co dzień trudno poradzić sobie z niespodziewaną bolesną rzeczywistością: Biegnę osaczona / nieznaną przestrzenią / może urodzi się Światło … ja nieruchoma / zabita twoim milczeniem…/ Dokąd prowadzi / samotność / Weszła nagle / Podstępnie / Nie znałam jej imienia. Pozostaje bolesna pustka po stracie: Bez miłości / obumieram / Suche drzewo / na rozstaju dróg / oczekuje na wędrowne ptaki.
Wiersze pomieszczone w tomie są hołdem złożonym wspólnym (tak, wspólnym, w zupełnym znaczeniu tego słowa) pięćdziesięciu latom wypełnionym wyjątkową bliskością myśli, pragnień, postrzeganym urokiem świata i spotkanych ludzi. Odnajdujemy w nich radość świtu, objawioną wzmożonym śpiewem ptaków, zastanowienie się – jaki dzień przyniesie słoneczny poranek, fascynację morskim brzegiem (pomaga uzmysłowić sobie początek), podarowaną dal morza, pragnienie pokonania górskiego szczytu, przynoszący wytchnienie spacer duktem leśnym lub polną drogą. Wymienione fascynacje, afirmacja życia, otwarcie na drugiego człowieka wypływają z kompetencji emocjonalnych Danuty Bartosz.
Recenzowana książka została zauważona w 2012 roku: uzyskała wyróżnienie w Konkursie na Najlepszą Książkę Poetycką Roku (towarzyszącym 35. Edycji Międzynarodowego Listopada Poetyckiego), otrzymała Nagrodę Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej, a także wzbudziła zainteresowanie w czasie Międzynarodowego Festiwalu „Strużańskie Wieczory Poezji” w Macedonii.
Paweł Kuszczyński

Danuta Bartosz, „Tylko smutek jest wierny”, Tłumaczenie na język angielski: Agnieszka Mąkinia, Projekt okładki: Bronisław Olachowski, Związek Literatów Polskich Oddział w Poznaniu, Seria Wydawnicza LIBRA, Poznań 2012.

________________________________________________________________

Kalina Izabela Zioła o książce Danuty Bartosz: Tylko smutek jest wierny:

Wiersze tęsknotą pisane

 


Niedawno ukazała się kolejna książka poetycka Danuty Bartosz pt. „Tylko smutek jest wierny”, wydana w wersji dwujęzycznej, polsko – angielskiej. To bardzo osobliwa książka. Jest ona krzykiem rozpaczy, pomnikiem postawionym ukochanej osobie, próbą sporu z Panem Bogiem o sprawiedliwość. Zawarte w niej wiersze, choć pisane zupełnie innym, indywidualnym językiem poetyckim, porównać można do „Trenów” Jana Kochanowskiego. Też jest tam poszukiwanie ostatnich śladów, ostatnich słów, jest gonienie za oddalającym się cieniem, coraz bardziej przejrzystym...

Poświęcony zmarłemu mężowi autorki tom składa się z trzech części. Część pierwsza to „Zmaganie z lwem”, obraz beznadziejnej walki z chorobą, z mającym nieuchronnie nastąpić rozstaniem. To ukazanie rozpaczliwej walki o normalność w zupełnie odmiennych warunkach, o zachowanie godności i miłości:
Zagraj
Zagraj jak zawsze
Może ostatni raz
. . .
Zagraj 
jeszcze walca
niech wiruje
w odcieniach smutków i drżeń 
(bez tytułu)

Paulo Coelho napisał „Serce obawia się cierpień... Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia...” I Danuta Bartosz nie ucieka przed cierpieniem, stara się je oswoić, widzi w nim siłę, potrzebną do przetrwania. Stara się zauważać piękno każdej mijającej chwili, nawet tej najzwyczajniejszej, by ją zapamiętać, ochronić:
W ogrodzie 
fotel
książka
zapach ziemi
Pyszniące się bzy
oplotkowane
ptasim spiewem
. . . 
Podaję kawę
Czytasz gazetę
Słuchamy nowin ze swiata

 

Jak czytamy w wierszu „Enklawa” lub też w „Papierowy kwiat nie pachnie”:
Nie pamiętam
czy woda była
za gęsta
czy za rzadka
Białą
orchideę
w twojej dłoni
i ciche przepraszam
pamiętam
. . .

I pamięta autorka. Każdy wytargowany z losem dzień, każdą możliwość pobycia jeszcze trochę razem. Każde słowo, uśmiech i gest, które pieczołowicie schowa do szkatułki ze skarbami. Wie, że nie może zrobić nic więcej. Może jeszcze tylko być obok:

O tobie wiem wszystko
Znam każdą zmarszczkę
. . .

Wiem skąd łza w oku
uśmiech na twarzy
. . .
Wiem w jakim kolorze koszuli
jest ci do twarzy
który krawat wybierzesz

. . .
Gdziekolwiek jesteś
cokolwiek robisz
o czym myślisz
Jestem 

(„Diagnoza”)

I chociaż Tomasz Mann pisał „Choroba nie jest bynajmniej wytworna ani godna szacunku - takie zapatrywanie jest już samo chorobą albo do niej prowadzi.” to jednak w wierszach Danuty wyczuwa się szacunek nie tylko wobec choroby, postępującej słabości i strachu, ale i wobec samego chorego. Widać to w wierszu „Sen”:
Wiesz
miałem sen
Wstyd przyznać się
Śniłem 
że wyzdrowiałem
Boże!
On wstydzi się swoich marzeń
pomyślałam
Ile w nim pokory!

Tę pierwszą część książki kończy wiersz „Ślad przemijania”, mówiący o tym, że walka z lwem skończyła się porażką:
Wiatr uderzył w drzewo
krusząc pień życia
. . . 
Pozostał pierścionek
darowany
młodzieńczym
zauroczeniem
. . .
Drugą część zatytułowana jest „Wyrwane lotki ptaka”. Tu poetka odkrywa swą bezradność, krzyczy w niej samotność, pustka, brak jakiejkolwiek nadziei. Została w niej miłość, którą nagle nie ma się już z kim podzielić:
Bezradność nie krzyczy
boli arytmią.
skarży się w wierszu „Miłość pustką pisana”. Bo miłość nie umiera wraz ze śmiercią. Jonathan Carroll pisał w „Kościach księżyca”: „Będę cię kochać do końca życia. A jeżeli jest coś potem, będę kochać także po śmierci”. Także Danuta Bartosz w „Pamiętam słowa”pisze:
Pan Bóg zabiera 
tylko 
duszę
miłości korzeni
nie wyrwie nikt
Będę z Tobą
bądź ze mną

Nie umie pogodzić się z wyrokiem losu, który zabrał wszystko najważniejsze z jej życia. Przecież można było jeszcze tyle razem zrobić, zobaczyć, poczuć... I choć Fiodor Dostojewski pisał „Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje, na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem” poetka oskarża Boga o niesprawiedliwy wyrok, o granie znaczonymi kartami:
Zgasło światło
Książki nie przeczytane
Milczące pąki kwiatów
Zagubiony as trefl
Śmierć
w szczelinie pamięci
kołacze zdziwieniem
asa kier
Dlaczego Ty
(„Wist złudzenia”)

Jednak pomimo tęsknoty i cierpienia autorka wie, że nie zmieni przeznaczenia. Że chociaż
dla bólu nie istnieje czas 
(„Nie pytam przemijania”)
musi przestać czekać na cud:
Wiem
nikt stamtąd
nie wraca
. . .
Echo nocy
zimną ciemnością
odpowiada

Z tej świadomości powstała trzecia część książki, „Pójść w nieznane”. To wiersze mówiące o pogodzeniu się z tym, z czym walczyć już nie można. O nadziei pozwalającej dalej żyć. Jak twierdził Jonathan Carroll: „Nadzieja istnieje zawsze, do ostatniej chwili. Dlatego właśnie jest nadzieją. Nie możemy jej zobaczyć, ale ona jest dostatecznie blisko naszych twarzy, byśmy poczuli powiew poruszonego powietrza. Jest zawsze tuż obok i niekiedy udaje się nam ją schwytać i przytrzymać na tyle długo, by wygnała z nas piekło.” Danucie Bartosz udało się tę nadzieję schwytać i utrzymać w sobie. Choć nie przestała kochać, nie przestała tęsknić, co wyraża w „Pytaniach retorycznych”:
Kto 
mnie ogrzeje
Kto
mi będzie wiosną
kto 
powie tak gdy cały świat mówi 
nie

Zaczyna wierzyć, że można zacząć wszysto od nowa. Że świat nie przestał istnieć, chociaż jest już inny, i że przyzywa ją nowymi kolorami:
Czas
zatopić się w zapachu wiosny
odzyskać 
wolną myśl
Zapachem trawy na łące
pójść
w nieznane
przejściem do
nowego życia

(„Zawołanie”)

i że już najwyższy czas:
Odwiązać liny
wciągnąć kotwicę
opuścić przystań stagnacji

(„Iść dalej”)

Ta pełna tęsknoty książka budzi w czytelniku wiele refleksji. Czy w pędzącym naprzód, często okrutnym i obojętnym świecie jest jeszcze miejsce na prawdziwe, głębokie uczucie?
Czy można uznać za wiążące słowa przyrzeczenia „I że cię nie opuszczę aż do śmierci”?
Danuta Bartosz pozwala w to uwierzyć. Jest w swych wierszach autentyczna i wzruszająca.

Oprócz zawartych w niej wierszy książka zwraca też uwagę przemyślaną, niezwykłą szatą graficzną. Kolory oddają nastrój utworów – początkowo jasnoszare kartki pierwszej części w drugiej ustępują miejsca czarnym, by w trzeciej części, tej pełnej smutku zmieszanego z nadzieją, znów wrócić do rozjaśnionej szarości. Jakie to wymowne!

Z pewnością warto siegnąć po tom „Tylko smutek jest wierny” i zanurzyć się choć przez chwilę
w oceanie tak wielkiej miłości.


/-/ Kalina Izabela Zioła

___________________________________________________________

 


 

 

Brzegiem wiaryBrzegiem wiary - D.Bartosz

autor: Danuta Bartosz
Projekt okładki: Zbigniew Poniatowski
Redakcja techniczna: Ewa Barbara Frymus
ISBN 978-83-60534-78-9
Wydawnictwo Prymat
Mariusz Śliwowski
www.prymat.stnet.pl, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Białystok, 2008
* * *
Jeżeli wiersze, z Tajemnic Światła dobywane, peregrynują ku czytelniczym poruszeniom, niosąc w sobie ogromną miłość do bliźnich, w pokorze ofiarowując najpiękniejsze uczucia – stają się spełnieniem ewangelicznym. Bo przesłanie w najnowszym zbiorze wierszy Danuty Bartosz wypełnione jest światłem i tęsknotą do ludzkiego serca, aby w nim złożyć największy dar miłości. To najczulsze przesłanie poetyckie wzruszające ludzkim wymiarem. Gdzieś w tle przepływa Jordan i pamięć chrztu Chrystusa, z pokorą wobec woli Najwyższego, troską wobec ludzi w Kanie Galilejskiej i zarazem przeświadczeniem, że Bóg nieustannie kieruje naszym życiem. Góra Tabor – majestat boski i ustanowienie sakramentu Eucharystii, to zarazem zachęta aby przebywać z Nim aż do skończenia świata. To wątki, które podejmuje a właściwie do których nawiązuje Danuta Bartosz w najnowszym zbiorze wierszy zatytułowanym: „Brzegiem wiary”. Wątki powołane na pielgrzymkowym szlaku a teraz przekazane czytelniczej refleksji, aby wyobraźnią i śladami z własnego życia, przemierzać karty Ewangelii.
/-/ Jan Leończuk

 

ŁZY KAMIENI
autor: Danuta Bartosz
Projekt okładki: Zbigniew Poniatowski
Redakcja techniczna: Ewa Frymus-Dąbrowska
ISBN 978-83-60534-87-8
Wydawnictwo Prymat
Mariusz Śliwowski
Białystok, ul. Zwycięstwa 26c lok. 7
tel. (085) 869 14 87, 0602 766 304
www.prymat.stnet.pl, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Białystok, 2008

Jan Leończuk -

ŁZY, KTÓRE KRUSZĄ KAMIENIE...

Kolejny poetycki zapis Danuty Bartosz pozwala nam wędrować po kamiennej drodze na której rozegrała się największa tajemnica – Śmierci i Zmartwychwstania. Nie są to jedynie zapisane ślady pielgrzymiej peregrynacji. 
Przefiltrowane przez wrażliwe wnętrze Autorki – odnajdują odciśnięte ślady w codziennym wędrowaniu a biograficzne nawiązania nadają wierszom szczególnej dramaturgii. Bolesna Via Dolorosa – „Łzy kamieni” Danuty Bartosz nawiązują do biblijnego wersu mówiącego o tym „że kamienie wołać będą”.
W relatywizmie nieustannych wyborów, jakim nieustannie jesteśmy poddawani – powroty ku bolesnym zdarzeniom wypełnionym nadzieją Zmartwychwstania, pozwalają odzyskiwać sens ziemskiego wędrowania.
To ważny głos poetycki, będący nie tylko wyznaniem wiary, stawianiem pytań, nieraz dramatycznych ale przede wszystkim jest wzruszającym zapisem jej odnajdywania.
Ziemia Święta, którą przemierza poetyckim wzruszeniem Danuta Bartosz – to jeszcze jeden ślad w nieustannym poszukaniu Jezusa z Nazaretu. Dar to szczególny.
/-/ Jan Leończuk

 

 

Usłyszeć Jej szept - D.Bartosz

 

Usłyszeć Jej szept
autor: Danuta Bartosz
Redakcja: Jan Leończuk
Redakcja techniczna: Ewa Barbara Frymus
Projekt okładki: Zbigniew Poniatowski
ISBN 978-83-60534-70-0
Wydawnictwo Prymat
Mariusz Śliwowski, Białystok
www.prymat.stnet.pl,
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Białystok, 2007

„Usłyszeć Jej szept”

Danuty Bartosz

Towarzyszyłem powstawaniu tych wierszy. Czynię to wyznanie, wszak z wierszami Danuty Bartosz odzyskiwałem „swoje wnętrze”. Z nadzieją też oczekiwałem kolejnych przesyłek aby zrozumieć czymże jest różaniec, modlitwa która pozwalała dostrzec Autorce „Usłyszeć Jej szept” w pełni bogactwo duchowe. Brakowało zapewne we mnie doświadczenia, choć ta modlitwa była obecna w moim życiu ale nie zawsze potrafiłem wydobyć z niej owej głębi, która potrafiła z paciorków różańca, w pokorze i ufności dobywać wiarę ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, który o modlitwie różańcowej pisał: „Na różańcu można wszystkich wyciągnąć z największego nawet udręczenia i męki, wszystko uprosić”. Zrozumienie w pełni tajemnic różańcowych dla poetyckiego ducha winno być przepustką do świata literatury.
Wiersze „dotknięte” pielgrzymim szlakiem, unaocznione radosnymi tajemnicami od Zwiastowania NMP, Nawiedzenie św. Elżbiety, betlejemską noc narodzenia, poprzez Ofiarowanie i odnalezienie w świątyni – pozwalają wędrować w głąb przeżywania. Szczególna to więź Matki i Syna. W głąb tej tajemnicy z Autorką wędrują Jej bliscy, żywi i zmarli powracają we wdzięcznej pamięci a dzieci „radując się” Gwiazdą Betlejemską. Zbratanie przenika zrozumienie. I tu tkwi tajemnica wiersza pisanego sercem.
Wiersze Danuty Bartosz wzruszają i uczą przemieniać życie aby w pełni zrozumieć jego sens. Czegoż więcej oczekiwać od wierszy?
/-/ Jan Leończuk
Rozbłyski świtu

Rozbłyski świtu - D.Bartosz

autor: Danuta Bartosz
Redaktor: Jan Leończuk
Redaktor techniczny: Ewa Barbara Frymus
Projekt okładki: Zbigniew Poniatowski
ISBN 978-83-60534-71-7
Wydawnictwo: Prymat - Mariusz Śliwowski
www.prymat.stnet.pl, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Białystok, 2007
Jan Leończuk:

Wiersze zrodzone nadzieją

Jak w niedzielny poranek, kiedy został odsunięty kamień grobu i beznadziei aby Zmartwychwstanie zmieniło bieg wydarzeń naszego losu, tak spod pióra Danuty Bartosz, która miała tę łaskę dotknięcia „Jego śladów”, poczęły wypływać wypełnione nadzieją wiary poetyckie wersy. Wędrowały one przez Ziemię Świętą, dotykając zarazem naszej polskiej codzienności. Peregrynacja poetycka z paciorkami różańca, to nakaz płynący z serca, aby przed każdą dziesiątką rozpamiętywanych tajemnic, zatrzymać się bodaj na chwilę, aby rozpocząć najintymniejszą rozmowę z Bogiem. W poetyckim prologu do różańca tkwi siła wierszy Danuty Bartosz. Wierszy zrodzonych z nadziei.
Wiersze te jak antidotum na poetycką oschłość duchową naszych czasów mają przywracać utraconą równowagę. Wiersze – paciorki różańca, które łączą ziemię i niebo. Po Zmartwychwstaniu, Wniebowstąpienie a potem Zesłanie Ducha Świętego, Wniebowzięcie Maryi i ukoronowanie na królową nieba i ziemi prowadzi nas najgłębszym nurtem kontemplacji, bez niej poetyckie wersy wietrzeją. W paciorkach wierszy Danuty Bartosz wędrowaniu ku przestrzeniom nieba, ku naszym nadziejom, trwa nieustannie w „chwa-lebnej tajemnicy”, w mocy prawdziwej modlitwy. W niej poetka odkryła najczystsze źródło poetyckiej mocy.
Wzruszający to zapis, który pragnie czytelnika utulić, aby możliwe było zaznać w świecie kakofonii, pseudowartości i degrengolady – łaski wyciszenia. Pojednania z Bogiem i ze sobą samym. Wierzę, że taka jest poezja Danuty Bartosz.
/-/ Jan Leończuk
Szukając Jego Śladów
Autor: Danuta Bartosz
Zdjęcia:
Danuta Witkowska
Redakcja techniczna:
Ewa Frymus
ISBN 978-8360534-48-9
Wydawnictwo: Prymat - Mariusz Śliwowski
www.prymat.stnet.pl, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Białystok, 2007 r
* * *

Wzruszający, poetycki zapis wędrowania po Ziemi Zbawiciela. Z lapidarnych zapisów potrafi Pani Danuta Bartosz wydobyć najważniejsze elementy Poezji – wzruszenie, dobroć, piękno... .

Metafora poszukiwania śladów Księgi nad Księgami a zarazem własnej drogi i śladów człowieczej peregrynacji – nadają wędrowaniu szczególny wymiar.
Bolesne doświadczenia Autorki prowadzą Ją ku przestrzeniom Zrozumienia. A wtedy karty Księgi wypełnia życie – od kolebki aż do przejścia na Drugi Brzeg.
Wiersze Pani Danuty, podążając śladami Chrystusa, odnajdują własne odciśnięte na ziemi ślady. Ziemia Święta i jej historia wciąż prowadzi nas ku Zbawicielowi.
Dziękuję Pani Danucie Bartosz za przesłanie jakie niosą Jej wiersze.
/-/ Jan Leończuk
______________________________________________________________

+ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Słowo wstępne

Słowo Boże jest zbyt bogate,
by zawrzeć je w jednej                                                                                                   interpretacji,
w jednym przewodniku,
w jednej myśli...
Pielgrzymka do Ziemi Świętej jest zawsze niezwykłym wyzwaniem dla jej uczestników. Rozpoczynając pielgrzymowanie zdajemy sobie sprawę z tego, że nikt z nas nie posiada przepisu na dobre i właściwe Jej przeżywanie. Obiektywnie rzecz biorąc, jest Ona też taką samą dla wszystkich. Subiektywnie – dla każdego inna. Właśnie dlatego nikt też nie może przekazać uniwersalnej recepty na Jej przeżywanie. Każdy musi zdobyć tę umiejętność sam, zwłaszcza, że jest Ona najczęściej równoznaczna z szukaniem tego, co pragniemy w Niej znaleźć, odpowiedzią na dręczące nas – a nie kogoś innego – pytania. W zależności od naszych niepokojów i trosk stawiamy tej Ziemi różne pytania. Każdy przeżywa Ją i wsłuchuje się w udzielane przez Nią nauki w zależności od pojemności własnego ducha i własnej wiary.
To właśnie tam możemy przyjrzeć się rozrastającemu się „drzewu imion”. Na stronach Biblii – zdaniem Brandstaettera – zapisane są imiona: „korzeni, pnia i liści”. „Drzewo imion” rośnie dotykając nieba. A oto niektóre imiona:
KORZENIE: Adam, Noe, Abraham i jego syn Izaak, Ezaw i jego brat Jakub (nazwany także Izraelem), Józef (jeden z dwunastu synów Izraela), Mojżesz, Eliasz, Izajasz, Jeremiasz, Jesse i jego syn, król Dawid.
PIEŃ: prorok Izajasz, mając na myśli Mesjasza, mówił: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11, 1). Dla chrześcijan tą różdżką jest potomek Dawida, Jezus.
LIŚCIE: apostołowie (Piotr, Jan, Filip), pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, pierwsi męczennicy (Stefan), pierwsi misjonarze (Paweł, Barnaba) oraz nasze imiona według słów Pana Jezusa: „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie” (Łk 10, 20).
Tam narodziła się Biblia największą Księgą ludzkości. Jedyna Księga, która jest dla nas naprawdę ciągle ważna. Hertz J. – autorka sztuk scenicznych, dotknięta ciężkim i nieuleczalnym kalectwem – tak pisze o niej: „Księgo, która przetrwałaś tyle wieków, a wciąż jesteś aktualna. Ty, która wywołujesz spory i sprawiasz niepokój, która pobudzasz wyobraźnię artystów i filozofów. Księgo ciągle żywa, ciągle wskazująca ludzkości drogę i ja pochylam się nad Tobą, by spytać o wiele, wiele rzeczy, których nie rozumiem. Wierzę, że pisano Ciebie pod natchnieniem Ducha Świętego. Księgo, nieraz buntuję się przeciwko Twym prawdom i przykazaniom, a jednak wkrótce znów wracam do Ciebie. Ty jednak możesz mnie nauczyć żyć po ludzku i po Bożemu. Bądź moim światłem na ścieżce, jak jesteś nim dla całej ludzkości. Bądź jak latarnia morska, która świeci statkom rozmaitych bander. Bądź nam wśród burz życiowych i ciemności duszy światłem, które nas będzie prowadziło swym blaskiem aż do niebieskiego Jeruzalem”.
Właśnie dlatego pielgrzymka do Ziemi Świętej jest tak bardzo potrzebna nie tylko Kościołowi, ale i pojedynczemu chrześcijaninowi. Ucz się o sercu Boga ze słów Boga. Ucz się o sercu Boga w Ziemi przez Niego wybranej i umiłowanej. O tej Ziemi nie można mówić bez wzruszenia, bez miłości. Ciągle żywa, ciągle porywająca, nie po to jedynie, by pobudzić nas do wzruszeń lub zachwytów, ale by je pociągnąć ku Bogu. Jest ona ewidentną platformą nieustannej walki między Bogiem, który wzywa i człowiekiem, który opiera się Bożemu wezwaniu. Jest duchowym rozdrożem, gdzie Bóg nas spotyka i stawia przed nami konieczność ostatecznej decyzji: z Nim, czy też przeciwko Niemu!
Dziękuję serdecznie Autorce, pani Danucie Bartosz za zbiór poezji, zrodzonych w Ziemi Świętej, owoc wspólnej drogi I Archidiecezjalnej Pielgrzymki Poznańskiej do Ziemi Jezusa. Niech te proste, krótkie i pełne treści wiersze inspirują czytelników do refleksji nad Ewangelią. Niech budzą szczere pragnienie spotkania z Ziemią Pana.
+ Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański

br /br /